| 2010.06.16 Z nawiązką |
Z nawiązką
Kraków Tigers byli tego dnia wyjątkowo skupieni. Rzucili się na rywali bezlitośnie już od pierwszych minut meczu. Nie pozwalając dojść do głosu Jastrzębiom w pierwszej połowie i skutecznie rozbijając Pomorzan, wkrótce mieli przekonać się, jaka kara na nich spadnie.
Pierwszy wykop wykonał Maciej Krytowski z krakowskiej ekipy. Piłkę odebrał Marek Roszczyniała i przebiegł z nią kilkanaście jardów. Seahawks mogli zacząć pierwszy drive. Nie spodziewali się jednak takiej zaciętości po stronie przeciwników. Już po chwili goście byli w opałach. Przy przekazywaniu futbolówki Sebastianowi Krzysztofkowi przez Macieja Siemaszko krakowski obrońca zakradł się za linię ofensywną Pomorzan. Tak skutecznie przeszkodził w zagrywce, że piłka znalazła się na ziemi. Jedynie przytomność umysłu Gawła Pilachowskiego uratowała Seahawks przed stratą. Tyle, że nie na wiele się to zdało. Po kolejnym nieudanym podaniu do Krzysztofka i niecelnym dograniu w środek pola Pomorzanie odkopali piłkę rywalom.
Teraz nasza kolej!
Punt odebrał Mieszko Łabuz dając po chwili szansę formacji ofensywnej swojej drużyny. Ta próbowała swoich firmowych zagrań dołem przez środek. Silny i potężny Dawid Rechul starał się przecisnąć przez linię defensywną, ale został zatrzymany w miejscu. Jednak już po chwili zaliczył bardzo udany bieg, który przesunął Tigers w okolice 20. jarda na połowie Seahawks. Rozgrywający gospodarzy – Filip Mościcki widząc mocną postawę linii defensywnej postanowił rozciągnąć grę. Zrobił to skutecznie celnymi podaniami. Po jednym z nich, gdy piłkę złapał Sławomir Wędzicha, krakowianie byli już pod polem punktowym. Tu drive wykończył Maciej Ginalski inkasując przyłożenie. Akcja dodatkowa skończyła się również powodzeniem, ale tylko dzięki niezwykłemu refleksowi Dawida Rechula. W założeniu ten zawodnik miał przecisnąć się środkiem i zgarnąć dwa punkty.
Kiedy jednak nadział się na obrońców z pierwszej linii i został złapany, w ostatniej chwili odrzucił piłkę do... Mościckiego, od którego przed chwilą ją otrzymał. Rozgrywający Tygrysów wykorzystał to dogranie i wbiegł w pole punktowe. Po kickoffie Pomorzanie ruszyli do odrabiania strat. Nie bez poślizgu, bowiem Marek Roszczyniała nie złapał piłki, ale wyręczył go Jakub Muraszko, który popisał się fenomenalną i długą akcją powrotną, którą... sam zmarnował. Gdy przycisnęli go rywale ratował się oddaniem piłki. Tyle, że w przeciwieństwie do Rechula zrobił to w złym kierunku i futbolówkę rzucił do przodu. To cofnęło Jastrzębie niemal na początek tej akcji. Drive nie przyniósł gościom punktów. Zabrakło konsekwencji. Po kilku dobrych zagraniach pojawiał się błąd, który niweczył wysiłki zawodników. W czwartej próbie taką pomyłką był sack wykonany przez Macieja Ginalskiego na bardzo dużą stratę jardową Jastrzębi.
Tygrysy w euforii
Dobra defensywa krakowian przekładała się na udane ataki. Tak było w drugiej kwarcie, gdy filar obrony Tigers – Tomasz Wełna przechwycił piłkę i umożliwił formacji ofensywnej rozpoczęcie serii zagrań. Forsowanie gry środkiem nie przyniosło skutków, ponieważ linia defensywna Seahawks dobrze sobie radziła z biegaczami Tygrysów. Okazji do tackli nie przepuszczał Cornelius Lambert i jego koledzy. Kiedy chciał się tędy przecisnąć Mościcki, Jakub Malecki z ekipy Jastrzębi bez wysiłku zatrzymał go za koszulkę i przeciągnął go w przeciwną stronę. Quarterback krakowian wyciągnął z tego wnioski i po chwili zaatakował, ale na zewnątrz. Uciekł tak skutecznie na prawą stronę, że obrońca Jastrzębi mógł tylko wołać „Myślałem, że go miałem”. Jak bardzo się pomylił pokazał po chwili wynik. Krakowianie prowadzili 14:0 i ze spokojem schodzili na przerwę.
Wracają do gry
Na trzecią kwartę Pomorzanie wybiegli w innych nastrojach. Wkrótce boleśnie mieli się o tym przekonać krakowianie. W pierwszej serii zagrań po przerwie Tygrysy nie miały wiele do powiedzenia. Ginalski ekspresowo został zatrzymany w środku pola, Bartosz Wójckicki nie złapał podania, a Lambert znów zahamował bieg Tygrysów, które musiały wkrótce ratować się puntem. Piłka wyleciała na aut a Pomorzanie zyskali dobrą pozycję w połowie boiska. Stąd Siemaszko próbował storpedować pole punktowe podaniami, ale w trzech podejściach zawsze mu coś przeszkadzało. A to Damian Bijan nie złapał futbolówki, a to piłkę zbił Bartosz Bolek, a to Krzysztofek był dobrze pokryty. I w ten sposób po nieudanej czwartej próbie Tigers wrócili do gry ofensywnej. Ale rozwinąć skrzydeł nie dała im ponownie linia defensywna Seahawks, która zatrzymała w środku, niemal w miejscu rozpaczliwe próby przedarcia się krakowskich biegaczy.
Po tym wstępie atak Jastrzębi nie chciał być gorszy i rozpoczął swój marsz po przyłożenie. Pomogły w tym też Tygrysy, które zanotowały defensive pass interference. Krzysztofek wypracował pierwszą próbę blisko pola punktowego a formalności dopełnił Bijan przyłożeniem a Siemaszko podwyższeniem z biegu. Szans na ripostę krakowianie nie dostali. Michał Biernat powalił Mościckiego, a w następnych akcjach Tygrysy nie ugrały nic pod presją rozjuszonej obrony Pomorzan.
„Idziemy po to!”
Wykrzyczał podekscytowany takim obrotem spraw trener Jastrzębi Maciej Cetnerowski. Siemaszko zaczął ostrzeliwać pole punktowe Tygrysów. Krakowianie dzielnie się bronili przed tymi atakami, ale w końcu piłka trafiła do Pawła Fabicha, który zamienił ją na przyłożenie. Po chwili dwa punkty dołożył Krzysztofek. Gdy na boisko powracała formacja ofensywna gospodarzy czekali na nich obrońcy z Trójmiasta. Już w pierwszej akcji Mościcki nie miał chwili wytchnienia. Presja na rozgrywającym skutecznie zamknęła możliwości skutecznej ofensywy. Krakowianie odkopali piłkę. Ich rywale zdecydowanie lepiej wiedzieli, co z nią zrobić. Rozpoczął się festiwal przyłożeń, z których jedno zdobył Bijan a dwa Krzysztofek. W końcowych minutach meczu Sebastian prezentował niesamowite akcje biegowe, które przypominały jego legendarne zagrania sprzed kontuzji. Wydaje się, że ten gracz powoli wraca do dawnej formy. A to dobrze prognozuje dla Jastrzębi, które po wygranej nad Tigers 35:14 wciąż liczą się w walce o półfinały.
Krakowianie zaś po pięknej pierwszej połowie znacznie spuścili z tonu. Po przerwie nie przypominali już tej samej drużyny. Zabrakło gdzieś tej mocnej koncentracji i determinacji. W to miejsce przyszło zdenerwowanie i zwątpienie, z którym gospodarze zostali po zakończeniu meczu długo omawiając wydartą przegraną.
Marcin Fijałkowski
Biuro Prasowe PLFA
m.fijalkowski@pzfa.pl
|
 |
|
Różne połowy
Z Michałem Burym, centrem Sioux Kraków Tigers, rozmawia Marcin Fijałkowski.
|
| |
|
|
Świetny początek...
Byliśmy w pełni skoncentrowani. Nastawialiśmy się na trudną walkę z Seahawks, ale i na wygraną. Szykowaliśmy się do tego meczu bardzo starannie, podobnie zresztą jak do wcześniejszych. W pierwszej połowie wszystko wychodziło, zatrzymaliśmy przeciwników a sami zaś unikaliśmy błędów i zdobyliśmy punkty.
...fatalny koniec.
Już nam się to niestety zdarzało wcześniej. Straciliśmy koncentracje, przewaga i przerwa nas uśpiły. Po pierwszych punktach Seahawks zaczęły się nasze błędy. To przełożyło się na bardziej nerwową grę. Nie daliśmy rady zdobyć punktów. A to po objęciu prowadzenia przez Seahawks było dla nas najważniejsze. Obrona Pomorzan zagrała solidny mecz i w drugiej połowie bardzo nas przycisnęli. Szczególnie dobrze im szło zatrzymywanie biegów środkiem, z czego przecież Tigers są znani.
A jaka przyszłość?
Opanowanie w trudnych momentach to jest to, nad czym musimy najbardziej pracować. I staramy się to robić w tym sezonie. Powróciliśmy do ekstraklasy i chcemy się tu utrzymać a po cichu liczymy na szansę gry w półfinałach. |
|
 |
|
Na jednej linii
Z Sebastianem „Bambo” Krzysztofkiem, wide receiverem Pomorze Seahawks, rozmawia Marcin Fijałkowski. |
| |
|
|
Bardzo słaba pierwsza połowa – dlaczego?
Sądzę, że długa podróż odbiła się na naszej dyspozycji. Jechaliśmy aż 14 godzin z przygodami po drodze włączając w to pęknięcie opony, korki i opóźnienia. To nas trochę wybiło z rytmu. Jednak najważniejsza przyczyna to defensywa Tigers, która postawiła trudne warunki. Już w pierwszej akcji, gdy staraliśmy się zagrać dołem, w momencie przekazywania piłki widziałem obrońcę z Krakowa blisko siebie. Ich dobrze ustawiona obrona bardzo nam utrudniała. A dodatkowo popełnialiśmy wiele błędów. Szczególnie w kluczowych momentach poszczególnych serii zagrywek.
Po przerwie nastąpiła totalna metamorfoza.
Powiedzieliśmy sobie w przerwie sporo ostrych, ale i potrzebnych słów, które zmotywowały nas do działania. Wiemy, że potrafimy grać w futbol, ale kluczem do sukcesu jest to, aby wszyscy byli bardzo skupieni i stali na tej samej linii. To się udało. Pełna mobilizacja i krok po kroku szliśmy po wygraną. Wykonywaliśmy dokładne serie zagrywek dyktowane nam przez Macieja Siemaszko, który dobrze nas poprowadził. Resztę uzupełniły dobre bloki i skupienie. Udało się i walczymy dalej o play-off.
W czwartek kwarcie widzieliśmy już Krzysztofka sprzed kontuzji. Przełamałeś się?
Brakuje mi jeszcze formy do pełnej dyspozycji. Również psychicznie – czasem myślę o kontuzji i nie mogę zagrać na pełnej dynamice. Ale krok po kroku przezwyciężam to i idzie mi coraz lepiej.
|
| |
I |
II |
III |
IV |
|
Sioux Kraków Tigers |
8 |
6 |
0 |
0 |
|
Pomorze Seahawks |
0 |
0 |
8 |
27 |
|
I kwarta
8:0 przyłożenie Macieja Ginalskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Filip Mościcki)
II kwarta
14:0 przyłożenie Filipa Mościckiego po 3-jardowej akcji biegowej
III kwarta
14:8 przyłożenie Damiana Bijana po 13-jardowej akcji po podaniu Macieja Siemaszko (podwyższenie za dwa punkty Maciej Siemaszko)
IV kwarta
14:16 przyłożenie Pawła Fabicha po 13-jardowej akcji po podaniu Macieja Siemaszko (podwyższenie za dwa punkty Sebastian Krzysztofek)
14:22 przyłożenie Damian Bijana po 5-jardowej akcji biegowej
14:29 przyłożenie Sebastiana Krzysztofka po 29-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Maciej Suchanowski)
14:35 przyłożenie Sebastiana Krzysztofka po 5-jardowej akcji biegowej
|
back
|
| previous |
2010.06.15 II Baltic Summer Bowl |
It is our pleasure to invite you to the 2nd edition of the International Baltic Summer Bowl tournament, which will take place on the beach of Dziwnów on the 7-8th of August 2010.
|
| more |
2010.06.09 PLFA - weekly game recaps |
Record seven games over the weekend highlighted by Devils’ destruction of Eagles, showdown of undefeateds set for June 20.
|
| more |
|
|