News Poland

2010-08-26
PLFA - weekly game recaps
Mustangs grab final playoff spot, Lowlanders denied undefeated season by Spartans, and Torpedy win but come up short of playoffs.
more 

2010-08-19
PLFA - weekly game recaps
Knights odd men out as West division playoff race is settled, Owls finish on top with undefeated season, Sheird return fuels Fireballs victory, and Czerwone Byki will play at home to start the playoffs.
more 

2010-08-11
PLFA - weekly game recaps
Spartans just hold on to beat Scyzory and clinch playoff home game, Lowlanders wrap up East division title, and Torpedy win makes it a three-way dance for the final spot.
more 

2010-08-06
PLFA - weekly game recaps
Owls win West division title, Knights victory over
Czerwone Byki leaves other two playoff spots up in the air, and Lions get first victory.
more 

2010-07-26
Devils win Polish Bowl V
The Wrocław Crew and the Wrocław Devils warmed up for Polish Bowl V. The skies cleared at just the right moment, however, for the Devils to complete their undefeated season. They finished off their first championship with a 26-21 victory, in a game that was every bit as thrilling as the derby the two teams had played a month prior.
more 

2010-07-22
PLFA - weekly game recaps
Czerwone Byki take Poznań derby and Lowlanders stay undefeated.
more 

2010-07-16
Polish Bowl V, July 25th, Wrocław
The 5th championship game of the Polish League of American Football will take place at 3:30 PM on July 24 in Wrocław. The game will be played between the Wrocław Devils and the Wrocław Crew.
more 

2010-07-15
PLFA - weekly game recaps
PLFA I title game to feature both Wrocław teams after semifinal blowouts, Owls roll with Jordan at QB, and Knights stay in playoff hunt.
more 

archiwe 

Quotation

"Once you learn to quit, it becomes a habit."
Vince Lombardi

2010.05.24 Tańczący z Tygrysami

Tańczący z Tygrysami

Okazuje się, że Mark Philmore to człowiek orkiestra: wide-receiver, ale też rozgrywający, którego długie biegi raz po raz myliły defensywę Tygrysów. Skutecznie uzupełniali go także Jakub Płaczek i obrona The Crew, która ani razu nie wpuściła gości z Krakowa w swoje pole punktowe.

W związku z tym, że dzień meczu, czyli sobota 22 maja była tym, w którym do Wrocławia dotrzeć miała powodziowa fala kulminacyjna, organizatorzy obawiali się, czy mecz na pewno się odbędzie. Ostatecznie, Intakus Park, stadion położony w podobnej odległości od Odry jak Kozanów, leżąca po drugiej stronie miasta dzielnica, w której rzeka w południe pokonała przeciwpowodziową zaporę,  był bezpieczny. Co więcej - na niemal bezchmurnym niebie świeciło słońce: – Myślałem, że na murawie będzie stała woda, ale na szczęście do tego nie doszło. Warunki są idealne – mówił przed spotkaniem Lowell Hussey, właściciel The Crew.

Świątek na trybunach
Tym razem na widowni tłumów nie było. Możliwe, że stało się tak w związku z wydarzeniami opisanymi wyżej. Wśród tych, którzy przyszli zasiadł również Paweł Świątek, podstawowy safety gospodarzy. - Paweł ma kontuzję ręki i nie zagra. Mamy dla niego godnych zastępców, więc nie obawiałbym się z tego powodu o wynik. Szkoda tylko, że nie będziemy mogli go oglądać w akcji, bo gra naprawdę widowiskowo i bez strachu – wyjaśniał i żałował Hussey.

 

 

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Zaplanowane na 17:00 spotkanie nieco się opóźniło, bo na miejsce nie zdążył jeszcze dojechać ambulans. Dodatkowy czas wykorzystali spóźnialscy widzowie, którzy zwiększyli frekwencję na trybunach. Nie przegapili dzięki temu pierwszej akcji spotkania, wykopu Tigers. Akcja powrotna The Crew była krótka, a w jej trakcie ucierpiał jeden z zawodników z Krakowa. Dobrze, że na stadionie byli już sanitariusze, nosze i sama karetka.

Rozgrywający z Ameryki?
Obserwatorów i samych Tigers mógł dziwić fakt, że Załoga już w pierwszej akcji meczu zdecydowała się na ustawienie wildcat z Markiem Philmorem na pozycji niby-rozgrywającego. Skrzydłowy z USA, który już w swoich pierwszych dwóch meczach w Polsce pokazywał, że poza łapaniem piłki jest też niesamowicie szybkim biegaczem, również teraz uciekł obrońcom i mając przed sobą trochę wolnego miejsca... zdecydował się na (nieudane) podanie. - Przekombinowali – pomyślałem.

O dziwo, w kolejnej akcji Philmore znów ustawił się na pozycji rozgrywającego. Czemu? Okazało się, że na ławce rezerwowych The Crew nie ma ani Rafała Łysiaka, ani Alberto Gancedo. - Łysiaka nie było przez jakiś czas ze składem, więc nie mógł dzisiaj zagrać. Alberto z kolei stwierdził, że skoro sprowadzamy nowego quarterbacka – Tellyego Cheeleya z Owls, to on rezygnuje, bo chciał występować tylko jako nasz pierwszy rozgrywający. Dziś prowadziłby nas już zresztą właśnie Cheeley, ale po meczu w byłym klubie i transferze musi odczekać dwa spotkania – tłumaczył Hussey.

 

 

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Touchdown co 10 minut
Rozgrywał więc... Philmore. W drugiej akcji swojego zespołu po prostu oddał piłkę wybiegającemu zza jego pleców Jakubowi Płaczkowi, który zdobył aż 35 jardów, przesuwając The Crew na połowę rywala. Tam amerykański skrzydłowy-rozgrywający wykonał swoje pierwsze celne podanie do Grzędzińskiego, który po złapaniu piłki zatańczył z obroną Tygrysów i dobiegł aż do 12. jarda drużyny z Krakowa. Tam wystarczyła już tylko jedna akcja i zmyłka, w której Philmore udał, że oddaje piłkę Płaczkowi, zmienił kierunek biegu i bez problemu wbiegł w pole punktowe Tigers. Na zegarkach 17:37.

Po wykopie The Crew nadszedł czas na popis ich obrony. Po pierwsze: powstrzymanie akcji powrotnej głęboko na połowie rywala. Po drugie: „opieka” nad najlepszym biegaczem gości, Maciejem Ginalskim, który w swoich pierwszych dwóch akcjach stracił 6 jardów. Po trzecie: ciągła presja linii defensywnej na rozgrywającym Filipie Mościckim, który co prawda imponował szybkością, ale zawodził przy próbach dalszych podań.

Gdy po puncie piłka wróciła w posiadanie gospodarzy wystarczyły im tylko trzy akcje. Zaczęło się od 30. jarda własnej połowy. Cztery jardy Płaczka, dodatkowe sześć Omelańczuka i... aż 60 jardów biegu Marka Philmore'a. Amerykanin znów zmylił obronę rywali udając, że oddał piłkę Płaczkowi, a gdy nieatakowany minął pierwszą linię Tigers, nikt nie mógł go już dogonić. Na tablicy wynik 14:0, a na zegarkach 17:47.

Podań nie bronią
Po tych dwóch szybkich uderzeniach zespół z Krakowa jeszcze pogorszył swoją sytuację, gdy Mościcki (po kilku dobrych, krótkich zagraniach) próbował bardzo długiego podania w pole punktowe, które przejął Mateusz Ruta. Po tym zagraniu mieliśmy serię sytuacji „trzy próby i wykop”. Łatwego życia nadal nie miał rozgrywający gości, do którego szybko docierał m.in. Aki Jones. Sposobem na to okazały się szybkie i krótkie podania do boku, którymi Tygrysy najłatwiej przesuwały się do przodu.

 

 

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Już na początku drugiej kwarty, mimo presji agresywnej linii obronnej rywala, Mościckiemu udało się posłać ponad 20-jardowe podanie do Sławomira Wędzichy. Brak Świątka był w takich chwilach jednak widoczny. - Nasza obrona przy ich podaniach rzeczywiście czasami szwankuje – przyznał samokrytycznie Lowell Hussey.

Lepiej było w ataku, gdzie Philmore coraz częściej brał sprawy w swoje ręce. Na niecałe 5 minut przed przerwą zdecydował się na bieg z własnego 45. jarda. Mijając po drodze kilku rywali (również dzięki blokom kolegów z zespołu) dotarł do pola punktowego, ale sędziowie cofnęli akcję za faul personalny. I wtedy się zaczęło.

No to mu oddał
Po cofniętej do tyłu akcji, Philmore najpierw celnie podawał do Grzędzińskiego, a w kolejnej próbie sam dołożył brakujące do pierwszej próby jardy, ale sędziowie znów dopatrzyli się przewinień i cofnęli Załogę o całe 20 jardów. Zepchnięci gospodarze zdecydowali się na próbę długiego podania. Świetną piłkę od Philmore'a wypuścił jednak z rąk Mateusz Grzędziński, który niespodziewanie, już po gwizdku sędziego został zaatakowany przez jednego z obrońców Tigers. Receiver The Crew padł na ziemię, a sędziowie wyrzucili w górę żółte flagi.

Dla Grzędzińskiego to było jednak za mało, bo po podniesieniu się z murawy, nieszczególnie kryjąc się ze swoimi zamiarami, ruszył w stronę rywala i odwdzięczył się takim samym ciosem. Głupi i niepotrzebny wybuch emocji, prawdopodobnie z poważnymi konsekwencjami, bo uderzonego gracza Tigers z murawy podnieśli na noszach dopiero medycy. Zachowania zawodnika Załogi nie potępił niestety konferansjer prowadzący spotkanie. Ograniczył się tylko do krótkiego: no cóż, Mateusz został uderzony, no i mu oddał....

 

 

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Grzegorz Skrzypczak /
www.e-fotosport.pl

Niekończąca się połowa
Po zamieszaniu z faulami i odwetami futboliści wreszcie wrócili do gry. Dzięki przewinieniom Tigers, The Crew wydostało się z własnej połowy, by chwilę później, dzięki dwóm 15-jardowym zdobyczom Jakuba Płaczka znaleźć się tuż przed polem punktowym. Takiej szansy nie mógł zmarnować Philmore, który znów zbiegając do boku, slalomem minął czterech rywali i wbiegł w pole punktowe podwyższając wynik na 20:0. Wrocławianie nie próbowali zdobyć podwyższenia kopnięciem, bo ich podstawowy kicker, Kamil Ruta, doznał kontuzji w jednej z wcześniejszych akcji.

Reakcja Tigers znów była najgorszą z możliwych: już w pierwszej próbie Mościcki posłał podanie wprost w ręce rywala. The Crew grało po ziemi: piłkę otrzymał Płaczek, który znów zatańczył z Tygrysami. Wybiegł z 40. jarda własnej połowy, przebijając się przez środek defensywy rywali, zbiegając po drodze do prawej i znów do środka, tak, że krakowianie zatrzymali go dopiero na 7. jardzie przed własnym polem punktowym. Szansy na krótką akcję biegową nie zmarnował Philmore, który zdobyłby kolejne punkty, ale... sędziowie zauważyli, że jeden z graczy Crew dopuścił się faulu personalnego. Minus 15 jardów. Kolejne dwie akcje, kolejne dwa faule i dodatkowe minus 20 jardów Załogi. Wszystko to sprawiło, że w ostatniej minucie pierwszej połowy zmieściło się bodaj dziewięć akcji. Fani odetchnęli z ulgą, gdy sędziowie wreszcie ją zakończyli.

Żądam poprawy!
W przerwie Jason Blasko, trener główny i koordynator defensywy Crew, potwierdził swoją reputację ostrego szkoleniowca. Nie był zadowolony z gry obrony Załogi, więc zażądał nawet wyłączenia muzyki, do której widzów zabawiały właśnie tancerki z Sista Crew. Ostatecznie zgodził się na kompromis, zabrał swoich podopiecznych do najdalszego rogu murawy i tam wymieniał im ich błędy. Poprawę rzeczywiście było widać, bo Tigers jeszcze rzadziej zdobywali potrzebne im 10 jardów i po trzech akcjach kończyli swoje posiadanie piłki puntem.

To jeszcze bardziej utrudniało im życie, bo Załoga wiele skorzystała na świetnych akcjach powrotnych duetu Philmore-Płaczek. Ten pierwszy w jednej z prób zdobył aż 60 jardów. Crew zresztą, konsekwentną grą biegową, podchodziło blisko pola punktowego, gdzie kilkujardowe akcje bez kłopotu kończyli na zmianę Jakub Płaczek i Łukasz Omelańczuk. Na koniec trzeciej kwarty dwa punkty na ich konto dołożył też punter zespołu z Krakowa, który (nie pierwszy raz w tym meczu) nie złapał wycofanej do niego piłki i położył się na niej we własnym polu punktowym.

Ściemnia się
W czwartej kwarcie wszyscy zaczęli zastanawiać się, czy – w związku ze wszystkimi wcześniejszymi przerwami -  mecz zakończy się przed nadejściem nocy (na stadionie nie było oświetlenia). O sytuację na boisku nie musieli się martwić. Wrocławianie nie pozwalali niegroźnym Tygrysom na właściwie nic w ataku, a po drugiej stronie piłki stawiało po prostu na biegi MVP ubiegłego sezonu, Jakuba Płaczka. Ten swoimi 30 jardami doprowadzał zespół do pola punktowego rywali, gdzie o wymanewrowanie pozbawionych poczucia rytmu rywali dbał Mark „Tańczący z Tygrysami” Philmore. Przy ostatnim, podwyższeniu meczu Amerykanin naprawdę sprawił, że jego rywale wyglądali jak dzieci. Ustalił też w ten sposób wynik na 52:0.

Dzikie koty z Krakowa, po wygranych z Miners i Eagles okrzyknięte „Pogromcami mistrzów” we Wrocławiu niestety nie pokazały pazurów ani kłów potrzebnych, by wydrzeć Załodze choćby punkt. „Pogromcy mitów” - tytułuje, nie bez powodu, opis tego spotkania oficjalna strona The Crew. To, wbrew pozorom, ważne zwycięstwo dla wrocławian: spora ilość punktów zdobytych, żadnych straconych, chwilowy powrót na pozycję lidera PLFA i udowodnienie, że nawet z rozgrywającym-z-konieczności Załoga jest gotowa na wyścig z Devils, na pewno pomoże Crew odzyskać zupełny komfort psychiczny. Może nawet uspokoi ich na tyle, że w kolejnym spotkaniu nie stracą około 200 jardów przez własne faule?


Adrian Fulneczek
Biuro Prasowe PLFA
a.fulneczek@plfa.pl


 

Poprowadzę nas do mistrzostwa
Z Markiem Philmorem rozgrywającym The Crew rozmawia Adrian Fulneczek.

   

 

Spodziewałeś się, że spotkanie ułoży się dla Was aż tak dobrze?
Wiedzieliśmy, że jeśli wyjdziemy na boisko skoncentrowani, to będziemy w stanie zdobyć trochę punktów. To drugie było ważne też dlatego, że mieliśmy stratę do Devils i chcieliśmy to jak najszybciej nadrobić. Na końcu sezonu gramy przecież z nimi mecz bezpośredni.

Dotąd wszyscy kojarzyli Cię tylko jako skrzydłowego, więc to było spore zaskoczenie zobaczyć  jak wychodzisz w roli quarterbacka.
Świetnie się czułem jako rozgrywający. W tej chwili jestem to moje zadanie i muszę poprowadzić nas do ziemi obiecanej. Kiedy tutaj przychodziłem powiedziano mi, że mam sprawić, aby zespół zdobył mistrzostwo. Biorę to, więc na swoje plecy i zrobię to, niezależnie na jakiej pozycji będę musiał zagrać.

Myślisz, że pod względem punktów i zdobytych jardów, to Twoje najlepsze spotkanie w karierze?
Jeśli chodzi o ilość punktów, to zdarzały mi się lepsze spotkania, kiedy byłem młodszy. Szkoda, że dzisiaj dwa przyłożenia cofnięto mi przez faule. Jednego z nich szczególnie, ale cóż, jeszcze przyjdzie czas, że odzyskam te jardy.

Wspomniałeś o Devils; czuliście z ich powodu presję przed tym spotkaniem?
Szczerze mówiąc, niespecjalnie. Wiemy, że w najbliższych kilku tygodniach stanie się kilka rzeczy, które pomogą naszej drużynie: zarówno w obronie, jak i w ataku. Kiedy ta chwila nadejdzie będziemy mogli grać jeszcze atrakcyjniej.

 

 

To nie był nasz dzień
Z Albertem Hesskew, trenerem głównym Kraków Tigers, rozmawia Adrian Fulneczek.

   

 

Domyślam się, że jesteś niezadowolony z wyniku, ale czy też z gry swoich podopiecznych?
Nie zagraliśmy tak, jak potrafimy – to dla nas rozczarowanie. Na losach meczu zaważyło to, że rywale spisali się lepiej na linii wznowienia i to po obu stronach piłki. A kto kontroluje ten element, ten kontroluje całe spotkanie.

Pojedynek był często przerywany przez flagi sędziów.
Owszem, było wiele niepotrzebnych kar i ostrej gry z obu stron. Dla nas skończyło się to kilkoma kontuzjami, ale cóż, to taki sport. W sobotę mamy kolejny mecz i będziemy liczyli na to, że uda nam się odbić po tej porażce.

Po dwóch wygranych z silnymi zespołami, zrobiło się o Tigers głośno. Jaki jest cel tego zespołu?
W tym roku - zdobycie mistrzostwa. Zwycięstwa z Miners i Eagles były może zaskoczeniem dla obserwatorów, ale nie dla nas. My znamy swoje możliwości i zawodników. Wiemy, że było nas na to stać. Zresztą granie z faworytami dotąd nam służyło.

Aż do meczu z The Crew...
Cóż, dzisiaj to po prostu nie był nasz dzień. Oni zagrali lepiej, przyznajemy to, ale mamy też nadzieję, że jeszcze się spotkamy w tym sezonie. Chcielibyśmy im pokazać, że poziom naszego zespołu jest wyższy, niż to, co pokazaliśmy dzisiaj. Mamy, więc nadzieję, że zmierzymy się z nimi w play-off. Nadal mamy spore szanse by do nich awansować.

 

 
I
II
III
IV
W
The Crew Wrocław
14
6
16
16
52
Sioux Kraków Tigers
0
0
0
0
0

I kwarta
7:0 przyłożenie Jakuba Płaczka po 12-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Kamil Ruta)
14:0 przyłożenie Marka Philmore’a po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Kamil Ruta)

II kwarta

20:0 przyłożenie Marka Philmore’a po 10-jardowej akcji biegowej

III kwarta

28:0 przyłożenie Jakuba Płaczka po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Mark Philmore)
34:0 przyłożenie Jarosława Stopczyńskiego po 5-jardowej akcji biegowej
36:0 dwa punkty dla The Crew po błędzie Tigers przy wprowadzeniu piłki do odkopnięcia (punt)

IV kwarta

44:0 przyłożenie Łukasza Omelańczuka po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Aleksander Depa po podaniu Marka Philmore’a)
52:0 przyłożenie Marka Philmore’a po 12-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Mark Philmore)

 

back

previous

2010.05.21 Husaria - Eagles postponed
The game between Zachodniopomorska Husaria and the Warsaw Eagles, scheduled for Saturday, May 22 in Gryfino, has been postponed due to flooding in the area.
more

2010.05.19 PLFA - weekly game recaps
Defense key in PLFA II’s second week as Scyzory shock the league by sinking Torpedy and Lowlanders take control of the East division, both Poznań teams win and Bielawa starts off their season on the right foot.
more

PLFA I table
Team M Z/P +/- pkt
1. Devils 7 7/0 254 14
2. The Crew 7 6/1 205 12
3. Seahawks 7 4/3 -14 8
4. Eagles 7 4/3 -40 8
5. Kozły 7 3/4 -48 6
6. Tigers 7 2/5 -134 4
7. Miners 7 1/6 -48 2
8. Steelers 7 1/6 -175 2

Full table and schedule


PLFA II - Western Group table
Team M Z/P +/- pkt
1. Owls 6 6/0 265 10
2. Czerwone Byki 6 4/2 49 8
3. Fireballs 6 4/2 -4 8
4. Knights 6 3/3 -42 6
5. Lions 6 1/5 -152 2
6. Warriors 6 0/6 -116 0
PLFA II - Eastern Group table
Team M Z/P +/- pkt
1. Lowlanders 6 5/1 144 10
2. Spartans 6 5/1 36 10
3. Mustangs 6 3/3 24 6
4. Torpedy 6 3/3 19 6
5. Scyzory 6 2/4 -53 4
6. Rocks 6 0/6 -170 0

Full tables and schedule


Start | Futbol Amerykanski | Futbol Flagowy | Drużyny | Media | Partnerzy | PZFA | Kontakt
Copyright © PZFA 2005