| 2010.03.30 Hitchcock byłby zachwycony! |
Hitchcock byłby zachwycony!
Kiedy padło pierwsze przyłożenie dla Sioux Kraków Tigers można było mówić o prawdziwym trzęsieniu ziemi. Potem... napięcie już tylko rosło.
Wydawać by się mogło, że będzie to kolejny mecz z cyklu faworyt przeciw beniaminkowi. A jak wiadomo, drużyny awansujące do PLFA I - delikatnie mówiąc - nie radzą sobie najlepiej. Tygrysy miały rozpocząć swój powrót do ekstraklasy w Krakowie stając naprzeciwko najlepszej drużynie 2009 roku, mistrzom Polski – ekipie AZS Silesia Miners.
Badanie rywala
Pierwszy kickoff odbierali krakowianie. Krzysztof Chrzanowski daleko jednak nie uciekł i został zatrzymany na 20. jardzie. Nie była to dobra pozycja wyjściowa, ale Tigers wzięli się do pracy. Dawid Rechul i Maciej Ginalski próbowali przedrzeć się biegami przez obronę Górników, ale ten drive nie był udany. Krótkie akcje dołem nie pozwalały rozwinąć skrzydeł a wymuszone zagrania górą nie były skuteczne. Gospodarze szybko zostali zmuszeni do puntu. To paradoksalnie okazało się wspaniałym rozwiązaniem. Świetnie kopiący Dawid Rechul popisywał się piekielnie mocnymi puntami w tym spotkaniu, co znacznie utrudniało życie Miners. Tak było i tym razem. Piłka poszybowała przez całe boisko i Górnicy rozpoczynali grę niedaleko swojego pola punktowego.
Komedia pomyłek
W linii ofensywnej gości pojawił się nowy center a uzupełniła to zmiana na pozycji rozgrywającego w efekcie, czego wyszedł niezbyt fortunny i zgrany duet. Pierwsze nieporozumienie przy snapie udało się Górnikom uratować. Ale już chwilę później podobny brak dokładności sprawił, że zgubioną piłkę wyłuskali krakowianie. Doskonałą pozycje wykorzystała ofensywa Tigers i Maciej Ginalski zdobył przyłożenie oraz podwyższenie za dwa punkty. Mistrzowie byli oszołomieni. Zanosiło się na wielką niespodziankę.
Szybka riposta
Niewiele czasu było potrzeba Górnikom na odpowiedź. Po kolejnym mocnym kickoffie Krzysztofa Chrzanowskiego, goście rozpoczynali znów nieopodal swojego pola punktowego. Tyle, że tym razem poszło im znacznie lepiej. Jakub Samel, Grzegorz Suder, Mateusz Jasiński i Krzysztof Matejuk wypracowali dobrą pozycję wyjściową do ostatecznego szturmu po punkty. Ukoronowaniem sprawnej i szybkiej serii zagrań dołem było 20-jardowe podanie Michała Kołka do Sudera, który zdobył przyłożenie dla gości. Wydawało się, że po chwilowym zaskoczeniu Miners wrócili do gry a krakowianie po odebraniu kickoffu nie mogli sforsować defensywy rywali. Próbował Mieszko Łabuz, Rechul i nawet sam rozgrywający – Filip Mościcki. Dało to pierwszą próbę, ale kolejne podejścia i akcje podaniowe szybko zostały zatrzymane przez obronę Miners. Krakowianie ratowali się odkopaniem piłki.
Świetni Tigers
W drugiej kwarcie zaskakująco szybko z atakiem Miners poradzili sobie gospodarze. Biegi były zatrzymywane sprawnie i tacklowane niemal w zarodku. Nieliczne podania rzadko zaskakiwały przygotowanych obrońców. Dlatego na boisko ponownie wbiegł Tomasz Józefiok, aby odkopać niebezpieczeństwo jak najdalej od pola punktowego Górników. Nie na wiele się to zdało, bowiem formacja ofensywna Tigers postanowiła dorównać obronie. Mościcki posłał podanie w środek, gdzie między dwoma obrońcami jakby spod ziemi wyrósł Wojciech Wajda i złapał piłkę. Do tego zaraz doszedł dobry kilkunastojardowy bieg Łabuza na lewym skrzydle i kolejna pierwsza próba. Drive wykończyli Mościcki, zdobywając przyłożenie i Rechul inkasując dwa punkty za podwyższenie.
Kto uratuje Miners?
Mała iskierka pojawiła się wśród Górników w postaci Artura Loncierza, który dobrze spisywał się w obronie oraz przy biegach powrotnych. Po kickoffie popisał się fenomenalną akcją, w czasie, której wymanewrował niemal wszystkich zawodników z formacji specjalnej Tigers. W końcu został zatrzymany w okolicy połowy boiska. Jego wysiłek został bardzo szybko zmarnowany. Przy drugiej akcji formacji ofensywnej Kołek niefrasobliwie odrzucił piłkę do Krzysztofa Matejuka, który nie zdołał jej opanować. Z tym problemów za to nie miał Sebastian Szarek z Tigers, który przejął futbolówkę dla swojej drużyny. Tu sprawę wziął w swoje ręce Łabuz, który swój niesamowity 32-jardowy bieg zwieńczył przyłożeniem. Ginalski zaś dopełnił formalności uzupełniając konto o dwa punkty z podwyższenia. Wkrótce potem niewiele brakowało, aby akcja się powtórzyła. W kolejnej serii zagrań Miners znów zgubili piłkę, którą odzyskał znowu Szarek. Tym razem atak krakowian nie wykorzystał okazji. Górnicy nie mieli wiele do powiedzenia w tej kwarcie a ich nieskładne akcje nie dawały efektów w ataku i do szatni schodzili przegrywając 6:24.
Mistrzowie... drugiej połowy
- To nie było tak, że zlekceważyliśmy Tigers. Przyjechaliśmy jednak za mało skoncentrowani. Opóźnienie sprawiło, że od razu wpadliśmy do szatni i niebawem na boisko. Nie było czasu na chwilę oddechu i skupienia. Wszystko wyszło tak w biegu. W drugiej połowie już się obudziliśmy i ustawiliśmy lepiej grę – wyjaśnił Artur Loncierz z Silesii. Faktycznie tak jak nie raz już Miners pokazywali tak i tego dnia wyszli na trzecią kwartę zupełnie odmienieni. Loncierz odebrał kickoff i dobiegł z piłką w okolicę 40. jarda połowy gości. Później rewers w wykonaniu Grzegorza Sudera i Witolda Wolnego dał drużynie pierwszą próbę. Ofensywę wtedy jako rozgrywający prowadził Sławomir Szymuś, który zastąpił kontuzjowanego w pierwszej połowie Michała Kołka. Nowy quarterback próbował uruchomić grę podaniową i gdyby nie pass intereference po stronie Tigers to jedna z akcji mogłaby się zakończyć punktami. Te jednak i tak przyszły niebawem.
Nie przegraliśmy...
Defensywa gości rozjuszona wynikiem zagrała mocno i agresywnie. Po jednym z silnych tackli futbolówkę zgubili krakowianie a odzyskał ją Loncierz. Do akcji wkroczyła formacja ofensywna a Szymuś rozdzielał piłki sprawiedliwie między running backów i skrzydłowych, co skutecznie rozciągnęło szeregi obrony przeciwnika. Podania odbierał Wolny i Zbigniew Szrejber a zagrania dołem niestrudzenie prowadził Grzegorz Suder. Gdy już wydawało się, że Tigers zatrzymają tę kontrofensywę a Tomasz Wełna niemal powalił rozgrywającego AZS-u, ten w ostatniej chwili podał prosto do rąk Witolda Wolnego, który zaliczył przyłożenie. Krzysztof Matejuk akcją biegową dołożył dwa punkty podwyższenia. Gdy krakowianie próbowali rozwinąć swój atak szybko zatrzymał ich Loncierz przechwytując piłkę. To umożliwiło ponowny szturm na Tigers w okolicy ich pola punktowego. Zmasowana obrona gospodarzy i dramatyczne przepychania biegaczy w końcu przyniosły efekt w postaci ślizgu Szymusia po przyłożenie. Ale już próba podwyższenia została zatrzymana. Na początku czwartej kwarty Tigers prowadzili już tylko 24:20 a na stadionie rozpoczynała się obustronna walka z zegarem.
...po prostu skończył się czas!
- To był bardzo wyrównany mecz. To, co zaważyło na przebiegu spotkania to straty piłki i błędy. Miners mieli kilka potknięć w pierwszej połowie i to bardzo wiele ich kosztowało. Staraliśmy się wykorzystać te sprezentowane okazje. W drugiej części to my więcej traciliśmy i rywale prawie nas dogonili – podsumowuje Albert Hesskew, trener Tigers. Ostatnie minuty meczu to desperackie próby Górników, aby przedrzeć się do pola punktowego. Widać było, że gospodarze powoli tracą swoje opanowanie a w ich akcjach coraz liczniej pojawiały się błędy i potknięcia. Ginalski nie mógł biegami przechytrzyć obrony Miners, a Mościcki miał spore problemy z blitzującymi Górnikami. Sprawę ratował Rechul swoimi atomowymi puntami, które odrzucały przeciwników aż pod ich pole punktowe. To jeden z ważnych atutów Tigers w tym spotkaniu. Drugim była żelazna konsekwencja w dążeniu do wygranej. Ostatnie minuty to heroiczny bój o zatrzymanie ofensywy Miners i uratowanie swojego triumfu. Pierwszego sukcesu Tigers w PLFA I.
- Zawodnicy bardzo ciężko ćwiczyli przed sezonem i co równie istotne – uwierzyli w siebie. Są pewni i znają swoje możliwości. To zupełnie inna drużyna niż dwa lata temu. Ten czas spędzony w drugiej lidze sprawił, że dojrzeli, nabrali doświadczenia. I teraz procentuje to w meczach. Chcemy następne spotkania grać właśnie z taką pasją, wiarą i pewnością siebie – zapowiedział Hesskew.
Marcin Fijałkowski
Biuro Prasowe PLFA
m.fijalkowski@pzfa.pl
|
 |
|
Niesamowite!
Z Dawidem Rechulem, running backiem Sioux Kraków Tigers rozmawia Marcin Fijałkowski. |
| |
|
|
Tigers pokonują mistrza!
Trudno mi się wypowiedzieć po tych ogromnych emocjach. Każdy znalazł w sobie dzisiaj siłę, aby pokonać rywala, który stał naprzeciwko. Skupienie się na tym sprawiło, że staliśmy się jednością i to było kluczowe przeciw tak dobrej drużynie, jaką są Górnicy.
Co się zmieniło w drugiej połowie?
Wiedzieliśmy, że Silesia wyjdzie na boisko i będzie chciała odrobić stratę. Przecież znani są z niesamowitych powrotów po przerwie. W pierwszej połowie spotkania mieliśmy wiele okazji do punktowania, natomiast później tych szans było zdecydowanie mniej. To trzeba dokładnie przeanalizować i wyciągnąć wnioski, żeby nie powtórzyła się taka sytuacja, w której nie zdobywamy żadnych punktów w drugiej części gry.
Mimo wygranego spotkania było sporo błędów?
Moim zdaniem zabrakło opanowania w kluczowych momentach. Było kilka niepotrzebnych przewinień, kar i strat. Musimy jeszcze popracować nad tym, aby każdy znał swoje zadania perfekcyjnie i nie dochodziło do takich nieporozumień. Wpływ miał także brak kilku graczy z powodu kontuzji a na ich miejsce wprowadzenie nowych, co zaowocowało zamieszaniem.
Wreszcie pierwsza wygrana w ekstraklasie.
To uczucie jest nie do opisania. Niektórzy się rozpłakali, inni zaniemówili. To, że byliśmy w stanie zebrać się jako drużyna, która nie była faworytem i pokonać mistrza Polski to jest niesamowite. |
|
 |
|
Przereklamowany szczyt
Z Jeffem Shiffmanem, szkoleniowcem AZS Silesia Miners rozmawia Marcin Fijałkowski.
|
| |
|
|
Trenerze, co się stało?
Zagraliśmy słabo. Mieliśmy wiele strat, ponieważ gubiliśmy piłkę aż siedem razy. Nie jestem do końca pewny, dlaczego tak się stało. Zmiany w linii ofensywnej, gdzie wystąpił całkiem nowy center do tego graliśmy z dwoma rozgrywającymi. W dodatku był to pierwszy mecz w sezonie. Wiele rzeczy złożyło się na tak słaby występ. Wiem tyle, że to nie powinno się zdarzyć.
Ale to przecież futbol – różnie może być. Tigers zagrali świetny mecz – bardzo chcieli nas pokonać i zrobili to. A my? A my im w tym pomogliśmy. Gdybyśmy nie tracili piłek to przeciwnicy nie zdobyliby tak wielu przyłożeń. Aż 14 punktów padło po naszych stratach. To dla nas trudna lekcja, ale trzeba iść dalej.
Zdołaliście się otrząsnąć po przerwie.
Druga połowa była znacznie lepsza. Uspokoiliśmy się, graliśmy rozważniej i nie było aż tylu błędów. Wtedy wszystko było na dobrej drodze. Obrona lepiej się spisywała i skutecznie zatrzymywała rywali. W trzeciej kwarcie zmieniliśmy rozgrywającego, ponieważ kontuzji doznał Michał Kołek. W jego miejsce wszedł Sławomir Szymuś i sprawił się bardzo dobrze. Szkoda tylko, że mecz... nie trwał 60 minut! Wtedy mielibyśmy szansę wygrać. Ale to tylko gdybanie – Kraków dzisiaj był lepszy od nas.
Jesteście pierwszymi, którzy przegrywają z beniaminkiem oraz przegrywają z Tygrysami w ekstraklasie.
Gratulujemy Tigers tej wygranej. To wielka rzecz, mają prawo być dumni i szczęśliwi. Jeśli zaś chodzi o nas to bardzo uczy pokory, jeśli bronisz tytułu mistrzowskiego i przegrywasz w takim stylu. Są teraz dwa spojrzenia na to, co się stało. Albo negatywne, że zaprezentowaliśmy się koszmarnie. Albo pozytywne - na początku sezonu mieliśmy wszystko do stracenia. I w sumie teraz... straciliśmy.
Zatem od tego momentu możemy tylko zyskać. Ta porażka zmieniła nasz sposób patrzenia na resztę sezonu. Jeśli chodzi o mnie – wolę grać w ten sposób. Bycie na szczycie jest chyba przereklamowane. Dochodzenie do tytułu mistrzowskiego jest ciekawsze – wspinanie się i walka. I właśnie zaczynamy tę drogę.
|
| |
I |
II |
III |
IV |
|
Sioux Kraków Tigers |
8 |
16 |
0 |
0 |
|
AZS Silesia Miners |
6 |
0 |
8 |
6 |
|
I kwarta
8:0 przyłożenie Macieja Ginalskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Maciej Ginalski)
8:6 przyłożenie Grzegorza Sudera po 20-jardowym podaniu Michała Kołka
II kwarta
16:6 przyłożenie Filipa Mościckiego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Dawid Rechul)
24:6 przyłożenie Mieszko Łabuza po 32-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Maciej Ginalski)
III kwarta
24:14 przyłożenie Witolda Wolnego po 7-jardowym podaniu Sławomira Szymusia (podwyższenie za dwa punkty Krzysztof Matejuk)
IV kwarta
24:20 przyłożenie Sławomira Szymusia po 1-jardowej akcji biegowej
|
back
|
| previous |
2010.03.25 5th season of the PLFA begins this Saturday |
Krakow and Gryfino will officially welcome the start of the fifth season of play in the Polish League of American Football (PLFA) on Saturday, March 27.
|
| more |
2009.11.14 Polish Bowl IV highlights |
|
| more |
|
|